Szybki weekend w Czechach

Wymyślone w piątek, zrealizowane w sobotę. Bez pośpiechu pojechaliśmy do Cieszyna w sobotnie południe, potem z czeskiej części miasta wybraliśmy się wieczorem do Ostrawy. Nocleg w najtańszym miejscu wybraliśmy w piątek przed snem, a główną atrakcję odwiedziliśmy mając mylne przekonanie, że jest w niej coś czego jednak nie było. Tak w skrócie wygląda dobry pomysł na weekend blisko granicy.

Trwały mistrzostwa świata w piłce nożnej, mecze grali m.in. Niemcy, a na polu upał ponad trzydziestostopniowy. Żal było nie wyjechać gdziekolwiek. Początkowo miały to być Pieniny, ale groźba deszczu skierowała nas na coś miejskiego. Padło na Cieszyn, który chciałem zobaczyć dłużej niż zwykle, bo do tej pory był to tylko punkt przesiadkowy w dalszej podróży. Nowe połączenie z Krakowa do Cieszyna miało skrócić czas podróży o godzinę, ale nasz autobus tę godzinę spędził w Tychach. Na szczęście tylko godzinę, bo miał awarię, a gdyby kierowca się z nią nie uporał, to oczekiwanie na drugi autobus trwałoby pewnie drugie tyle. Na szczęście dojechaliśmy za dnia. Zwiedziliśmy plac zabaw w Parku Kasztanowym, zamek w Cieszynie i centrum dizajnu, a także widzieliśmy słynną z dwudziestozłotówki rotundę św. Mikołaja. Trochę pochodziliśmy po starym mieście a po czeskiej stronie zjedliśmy obiad. Padło na gulasz z knedliczkami oraz piwo wypite do meczu Argentyna – Iran.
21/06/2014 22/06/2014 | Lajkonik Bus České dráhy | Hostel |
Pojechaliśmy jednym z częstych pociągów kursujących na linii Czeski Cieszyn – Ostrawa. Czasem można dojechać do dworca Svinov, a czasem na dworzec główny. Nam trafił się pociąg z tą drugą opcją. Po 50 minutach jazdy wysiedliśmy w typowym dla Czech weekendowym krajobrazie miejskim. Czyli bez żywej duszy dookoła. Długa droga wg zapamiętanej trasy dojścia do hostelu trwała około 40 minut, ale bez większego błądzenia udało nam się trafić. Noclegiem były pokoje gościnne na terenie jednego z klubów sportowych. Akurat tuż po zameldowaniu zaczynał się kolejny mecz Ghana – Niemcy, a szczęście sprawiło, że pod naszym pokojem znajdował się bar. Wparowaliśmy szybko, po krótkich nieporozumieniach językowych, zamówiliśmy piwo i obejrzeliśmy mecz przyszłych mistrzów świata. Kelnerka trochę nasz opierdzieliła, że mówimy do niej po angielsku zamiast po polsku, ale prawda była taka, że pierwsza zapytała po angielsku. Piwo kosztowało nas koło 4,5 zł.
Następnego dnia poszliśmy zwiedzić okolice Rynku, ale głównym celem było zoo. Miały w nim być zjeżdżalnie do szybkiego poruszenia się pomiędzy różnymi poziomami alejek, ale jak się okazało kilka zjeżdżalni dostępnych nie tylko dla dzieci jest w innym czeskim zoo. Mimo wszystko było całkiem przyjemnie. Ogród dość duży, są żyrafy i nawet pandy. Rano, jeszcze przed wizytą w zoo, wypiliśmy kawę na Rynku i też prawie nie spotkaliśmy innych ludzi. W drodze do zoo próbowaliśmy znaleźć jakąś mapę komunikacji miejskiej, ale bezskutecznie. W końcu obok stadionu Banika na rozkładzie jednej linii trolejbusów pojawił się przystanek zoo. Jechaliśmy około 10 minut. Powrót zaplanowaliśmy na ok. 15, więc czasu na inne atrakcje nie było. Na dworcu głównym zjedliśmy jeszcze kolejną czeską potrawę, tym razem był to smażony ser z frytkami i przepiliśmy piwem. O 18 mieliśmy powrotny autobus z Cieszyna, na który bardzo chcieliśmy zdążyć. Tym razem bez awarii dotarł on po ok. dwóch i pół godzinie do Krakowa.
Cieszyn i Ostrawa to dobre miejsce by wybrać się na jeden albo dwa dni po to tylko by spróbować czegoś innego. Podróż na trasie Kraków–Ostrawa można zaplanować z przesiadką w Cieszynie, bądź skorzystać z jednego z kilku bezpośrednich połączeń TigerExpress bądź autobusu Czeskich Kolei.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *