O! pole. Czyli co można zobaczyć w Opolu

Wolny weekend sprawił, że postanowiłem zobaczyć jedno z nieodwiedzonych jeszcze przeze mnie miast wojewódzkich – Opole. Poza festiwalem piosenki Opole nie kojarzy się z niczym szczególnym. Przeczytałem gdzieś, że atrakcją miasta jest Wieża Piastowska, czyli ten obiekt w tle…:

Wieża Piastowska…jak na tak duże miasto to raczej słabe, chociaż historię ma długą i ciekawą. Jeszcze sto lat temu wieża była częścią zamku, który jednak Niemcy zburzyli i postawili gmach służący obecnie Urzędowi Wojewódzkiemu. Nie sądzę by Niemcy, czuli przejęcie tych ziem przez nas i tuż przed wojną starali się ukryć piastowskie dziedzictwo na Śląsku, ale ostatecznie właśnie tak wyszło. Przypomnę tylko, że właśnie obecność tych ziem w Polsce Piastów przyczyniła się do nazywania ich „Ziemiami Odzyskanymi”. Obok wieży znajduje się Narodowe Centrum Polskiej Piosenki, czyli Amfiteatr Tysiąclecia. To właśnie tu odbywa się Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej, ale też wiele innych koncertów. w dniu, w którym byłem tutaj miał grać Zbigniew Wodecki, a dzień wcześniej swój koncert dał Jaromír Nohavica. Widownie można zwiedzać, warto też wyjść na górny poziom. Amfiteatr jest bardzo mały, ma niecałe 4 tys. miejsc. Jego nazwa też nawiązuje do polskości, a powstał w miejscu wykopalisk na terenie najstarszej słowiańskiej osady w Opolu. Tak to już było, że władza ludowa chciała udowodnić polskość tych ziem i nie ma w tym nic złego, ani nic nie prawdziwego. Dla ciekawych polecam historię Jana z Kolna i sprawdzenie gdzie w Polsce znajdują się ulice jego imienia.

DSCN9899Wracam do relacji z Opola. z wyspy Pasieka brzegiem Odry poszedłem w stronę zoo. Zasmucił mnie widok pustych brzegów Odry. Wielkie zielone tereny, idealne na spędzenie soboty, były puste. Mam nadzieję, że opolanie mają inne miejsce na wypoczynek, bo według planów władz Opola – o zgrozo – przez ten spokojny teren ma przejść niedługo szeroka droga. Wszyscy budują obwodnice, a opolanie drogę przez środek miasta.

Po drodze do zoo mijałem jeszcze finał Biegu Opolskiego aż w końcu dotarłem do celu. z zewnątrz i nawet wewnątrz ogród zoologiczny nie prezentuje się nazbyt okazale, mimo, że jest większy od krakowskiego. Wejście to tylko mały budynek z automatami biletowymi i kawiarnią. Największym plusem zoo w Opolu jest prawie całkowity brak krat i siatek. Goryle, drapieżne koty czy wilki można oglądać na żywo zza fosy. w Krakowie i w wielu innych ogrodach sporo zwierząt jest ścieśnionych za siatką. Tutaj odgrodzone są tylko ptaki. Choć sama idea ogrodów zoologicznych budzi kontrowersję, to jeżeli ktoś nie ma oporów, warto opolskie zoo odwiedzić dla bliskiego kontaktu z pandą małą, kangurami, gorylami, zebrami, lemurami a nawet wilkami. Można też pogłaskać więcej niż jedno zwierzę, czyli lamę. Sam trafiłem na straszny skwar, więc większość zwierząt ukryła się w cieniu, ale mimo to i tak byłem zadowolony. Nawet kangury leżały plackiem na ziemi. w takim dniu polecam stanowisko uchatek, blisko wody i zacienione Ciekawostką, którą łatwo przegapić jest możliwość zobaczenia małych gryzoni z tunelu pod ich wybiegami. Przez szklany otwór można wyjrzeć od dołu i zobaczyć np. nieświszczuka.

Po odwiedzeniu zoo wypiłem jeszcze piwo w kawiarni znajdującej się w budynku wejścia. Mają leżaki w parku, a temperatura sprzyjała właśnie takim trunkom.

Wróciłem do centrum. Opolska Wenecja, choć zadbana, jest równie pusta jak brzeg Odry. Wzdłuż kanału Młynówka – bo to miejsce właśnie nosi nazwę Wenecji – w przeciwieństwie do włoskiego oryginału nie ma ani gołębi, ani turystów, ani nawet kilku kawiarni. Jest tylko jedna kawiarenka i jeden pub przy bibliotece miejskiej obok Mostu Groszowego, będącego miejscem wieszania kłódek przez zakochanych.

Na koniec zostawiam Rynek. Rynek jest mały, dominuje na nim ratusz i jest to chyba jedyny rynek miasta wojewódzkiego w Polsce, na którym zlokalizowano parking. Sam ratusz to też dzieło przedwojenne i jest wzorowany na pałacu Vecchio z Florencji. w południe z wieży ratusza odgrywają hejnał – słyszałem i do krakowskiego trochę mu brakuje. Na rynku życia wielkiego też nie ma, a na ulicach dochodzących to już w ogóle. Ostatnio modne jest Wzgórze Uniwersyteckie, gdzie pod Collegium Maius Uniwersytetu Opolskiego można sobie zrobić zdjęcie na ławce Grechuty, ale prawdę mówiąc nie znalazłem tam nic wartego uwagi.

Ratusz kontra Pałac Vecchio:

DSCN9872IMG_0690

Dokąd zmierza Opole? Nie wiem. Po jednym dniu nie mogę oceniać. Wiem tylko, że potencjał mają.

PS. W Opolu pierwszy raz testowałem swój prezent urodzinowy od Martyny – kamerę Xiaoyi. Efekty wrzucę wkrótce.

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. Michał J. napisał(a):

    Miasto to rzeczywiście nie jest może spektakularne, a jako „baza wypadowa” do wycieczek w Opolszczyznę niby się nadawałoby… ale okolica też nie jest jakoś super ciekawa (chyba że kogoś jarają dwujęzyczne tablice miejscowości). Spędziłem kiedyś tam cały dzień, ale była to niestety zima, srogi mróz i ominęliśmy chyba największą atrakcję miasta czyli ZOO.
    To, że to jest największa atrakcja miasta utwierdził mnie Twój wpis. Oferta lepsza niż krakowskie ZOO, i to znacznie – np. żyrafę zakupiono u nas dopiero niedawno, nie to co tam (a żyrafy jeszcze w życiu nie widziałem!).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *