Lizbona. Stolica, z której odkrywano Nowy Świat

lizbona tramwaj windaDrugim punktem naszych portugalskich wakacji była Lizbona. Stolica, a ze stolicami mam pewien problem. Jako krakowianin wiem, że często to właśnie drugie miasto w kraju jest lepsze od stolicy. I tak jest też w Portugalii. Ale bez obaw, Lizbona to naprawdę ładne, ciekawe miasto. Po prostu nie tak unikalne jak Porto.

Dolecieliśmy do Lizbony z małymi turbulencjami w niecałą godzinę, lądując prawie nad naszym hotelem. Jeżeli komuś nie przeszkadza hałas samolotów to polecamy ibis Lisboa Jose Malhoa, jako miejsce noclegu. Hotel jest blisko stacji metra Praça de Espanha oraz stacji kolejowej i dworca autobusowego Sete Rios, więc stanowi dobrą bazę wypadową do różnych części miasta oraz do Sintry.

Lizbona: 20/07/2017 23/07/2017 | Ryanair| Hotel |

Galeria zdjęć z tej podróży w serwisie Flickr >>

Jeżeli już o transporcie mowa, to na niekorzyść Lizbony wypada nawet system biletowy. O ile w Porto można kupić wygodny bilet 72 h, to tutaj mamy tylko dobowy bilet w cenie 6,15€ lub bilety w systemie zappingu, czyli płacimy za każdy przejazd kwotą doładowaną na karcie. Dlaczego ten system uważam, za głupi? Bilet standardowy na metro czy autobus kosztuje 1,3€, a kartę można doładować tylko kwotami 3, 5 czy 10€. Żadna z tych kwot nie dzieli się przez 1,3, a gdy zostanie nam nawet 0,1€ to chcąc kupić inny bilet np. dobowy, musimy zakupić nową kartę, gdyż nie możemy skorzystać z tej na której są jakiekolwiek środki. W dodatku kwota pobierana na bramce nie zawsze odzwierciedla tę podaną w wyszukiwarce połączeń np. przejazd do Belem był drożysz od 1,3€, mimo że taką kwotę podaje strona kolei.

Belém | Przepych i słodkie babeczki

lizbona pasteis de belemPierwszego dnia pojechaliśmy do dzielnicy Belém. To miejsce, z którego odkrywano Nowy Świat. Jest tu pomnik Odkrywców, blisko 60-letni monument upamiętniający portugalski wkład w epokę wielkich odkryć geograficznych. Pomnik to uwielbiane przez turystów miejsce, jest bardzo fotogeniczny, a szczególnie ładnie komponuje się z mostem 25 kwietnia. Tak, to ten lizboński most przypominający Golden Gate z San Francisco. Sama data 25 kwietnia upamiętnia Rewolucję Goździków, czyli koniec dyktatury w Portugalii i wejście na drogę demokracji. Jakbyście się zastanawiali czyje imię nosił most przed 25 kwietnia 1974, to nie będzie zaskoczeniem, że oczywiście dyktatora Antónia Salazara.

Z Belém są związane jeszcze trzy ważne miejsca, o wiele starsze od wspomnianego pomnika. Numer jeden to wieża Torre de Belém. Wpisana na Listę UNESCO dawna strażnica portu. Zbudowana została na środku Tagu, ale w efekcie trzęsienia ziemi w XVIII w. znajduje się od tego czasu tuż przy brzegu. Drobne polonica. W wieży więziony był Józef Bem, który chciał walczyć w portugalskiej wojnie domowej, ale ostatecznie skończył w areszcie. Drugim ważnym miejscem jest Klasztor Hieronimitów. Gigantyczna budowla z pieczołowicie zdobioną elewacją i wnętrzem. Na taki rozmiar i przepych Portugalczykom oczywiście pozwoliły zyski z wypraw zamorskich, a kto spoczywa w środku? Henryk Żeglarz, któremu Portugalczycy zawdzięczali swoje kolonialne imperium. Natomiast trzeci obiekt to cukiernia Pasteis de Belém. Jest powiązana z Klasztorem Hieronimitów, bo to właśnie z przyklasztornej kuchni pochodził przepis na słynne babeczki, czyli pasteis. W wyniku rewolucji w 1820 r. zamknięto wszystkie klasztory, a żeby tradycja nie zaginęła, babeczki zaczęto produkować w cukierni w pobliżu. Od 180 lat w tym samym miejscu podaje się je według niezmienionej receptury. My zjedliśmy po dwie na osobę i jest to raczej maksimum. Cukiernia jest otwarta do północy, więc można przyjść na śniadanie, na obiad, jak i na wieczorne piwo ze słodką przekąską. Dla mnie najważniejszym w Belém było spróbować pasteis u jego źródeł, a zabytki… po prostu nie jestem fanem tego typu budowli.

Lizbona transportowa | Zabytkowe windy i tramwaje

lizbona tram 28Poza Belém za najlepsze w Lizbonie uznaję windy. Tym razem nie udało mi się skorzystać ze wszystkich, ale odwiedziliśmy windę pionową Elevador de Santa Justa oraz windę typu funikular Ascensor da Glória. Był okres wakacyjny, więc do Santy Justy staliśmy jakieś 40 minut w kolejce, ale naprawdę warto szczególnie za widok z góry. Natomiast windy-funikulary są trzy, każda z nich ma swój urok. Dość przypadkowo wybraliśmy Glorię, ale jak ktoś jest pasjonatem transportu szynowego to polecam zaliczyć wszystkie. Wystarczy kupić bilet dobowy na transport publiczny.

Oprócz wind, symbolem Lizbony są też stare tramwaje. Zwiedzając miasto parę razy udało nam się wsiąść do tramwaju najbardziej popularnej linii 28. Nie widzieliśmy w tym nic nadzwyczajnego, aż do momentu gdy przyszliśmy na pierwszy przystanek. Na pętli zastał nas niebywały widok. Do małego tramwaju ustawiła się gigantyczna kolejka. I to nie pasażerów, ale turystów. Tramwaje jeżdżące co 10 minut, które służą też mieszkańcom Lizbony, już na starcie są zapchane przez wymęczonych ludzi z aparatami na szyi. Wiem, sam jestem turystom, więc na co narzekam. Ale zasady zrównoważonej turystyki, które staram się stosować, nie pozwoliłyby mi na stanie w tej kolejce. Turystyka, która niszczy prawdziwy charakter danej atrakcji, to wspomniana już turystyzacja, czyli forma dewastacji. Poszliśmy na inny tramwaj, jechał inną trasą, ale też był zabytkowy. Był pusty i nikt na niego nie czekał.

Lizbona kulinarna | Wegetariańskie bacalhau

lizbona lisbon streetOdkąd Martyna została wegetarianką, nieco więcej czasu poświęcamy na szukanie dobrego jedzenia. Niestety wiele dobrych restauracji w ogóle nie podaje wegetariańskich potraw. Chyba, że ktoś uważa, że ryba jest wege. Z reguły kończy się na włoskiej kuchni – pizza, makaron – bo zawsze jest coś bez mięsa, a lokalna kuchnia wegetariańska to rzadkość. Przykładowo w Grecji można zamówić pomidora lub ogórka jako wegetariańskie danie.

Pizzę zjedliśmy pierwszego dnia, więc na kolejny obiad chcieliśmy spróbować czegoś portugalskiego. Rano byliśmy w okolicy Jardim Augusto Gil, punktu z pięknym widokiem na lizboński zamek i widzieliśmy tam sporo lokali. Wróciliśmy popołudniu i mieliśmy smutne miny, bo tylko restauracja Graça 77 oferowała coś konkretnego bez mięsa, przy okazji była to jedyna restauracja wegetariańska spotkana podczas tego wyjazdu. I… była tu ryba (szok). Bacalhau w Portugalii jest najwyraźniej warzywem. Sam oczywiście zjadłem rybę, a Martyna była w siódmym niebie mając tak wiele do wyboru. Wyszliśmy oboje najedzeni.

Lizbona handlowa | Pchli targ Feira da Ladra

Uwielbiam pchle targi, więc z radością wyczytałem, że skoro jest sobota to odbywa się Targ Złodziei na Feira da Ladra. Znajduje się on niedaleko Panteonu, blisko stacji Santa Apolónia. Trafiliśmy na porę obiadową, większość sprzedawców jadła przygotowane w domu potrawy, popijając piwkiem lub winkiem. Nie przerywali swojej pracy i ciągle obsługi klientów. Kupiłem parę monet, starych portugalskich, za jakieś 1€. Grzebiąc w kupie monet znalazłem polskie współczesne 10 groszy, oraz parę starych złotych. Poza tym zaopatrzyliśmy się w tanie magnesy na lodówkę po 1€ sztuka, więc jak ktoś je lubi to mała rada – nigdzie nie będzie taniej. W gąszczu bibelotów i staroci można też znaleźć stuletnie azulejos, stare krany i różne talerze czy sztućce. Jak zwykle ktoś sprzedawał chińszczyznę, czy szaliki Barcelony, ale jednak była to mniejszość. Targi na Feira da Ladra są w soboty i wtorki, polecamy.

Lizbona turystyczna | Centrum miasta

 lizbona Praça do ComércioNa koniec zostawiam coś co pewnie większość opisałaby na początku. Samo centrum. Praça do Comércio, czyli główny plac miasta otwarty od strony południowej na rzekę, a od północy zamknięty łukiem Rua Augusta. Można przycupnąć na schodach wchodzących w Tag i pooglądać mewy, czy turystów, którym wiatr zwiewa kapelusze. Niestety tego dnia na placu rozłożyły się konstrukcje reklamowe przy okazji wyścigu kolarskiego. Nigdy nie rozumiałem dlaczego władze miast tak łatwo oddają piękną przestrzeń pod paskudną reklamę. Ciężko było zrobić jakiekolwiek zdjęcie Praça do Comércio, bo na każdym byłby widoczny sponsor wyścigu. W Krakowie cierpimy na tę samą przypadłość – Rynek bardzo łatwo zasłaniany jest imprezami (i reklamami), które mogłyby odbyć się w wielu innych miejscach. W Lizbonie o wiele lepiej sprawdziłaby się nowa dzielnica wokół dworca Oriente.

Główną ulicą Lizbony jest właśnie Rua Augusta, ciągnąca się od łuku do placu Rossio. To niedaleko niej znajduje się winda Santa Justa, którą można wyjechać w okolice, zrujnowanego podczas trzęsienia ziemi z 1755 r., Klasztoru Karmelitów. W ogóle całe założenie urbanistyczne tego rejonu powstało po tym trzęsieniu. Jest to więc w miarę młode jak na Europę Stare Miasto.

Koniec

Czemu więc Lizbona mnie nie urzekła? Bo nie ma w niej tak wiele wyjątkowo, jak w innych miejscach Portugalii. Porównując ją z Maderą, Porto czy Algarve robi moim zdaniem blade wrażenie. A najlepsze co można zrobić w Lizbonie to ruszyć się poza nią, do Sintry, Cabo da Roca i Cascais. Kiedyś, może jak będę w Lizbonie po raz trzeci, zwiedzę miasto pod innym kątem np. śladami filmu „Lisbon Story” odkrywając tutejsze blokowiska.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *