Najdalej na zachód: Sintra, Cabo da Roca i Cascais

Wspomniałem we wpisie o Lizbonie, że najlepsze co można w niej zrobić to wyjechać. Jednak nie tyczy się to szkaradności portugalskiej stolicy, ale urody otoczenia. Byłem w Lizbonie już wcześniej z kolegą Sławkiem, teraz będąc z ukochaną Martyną, nie mogłem pominąć najbardziej romantycznych miejsc w Portugalii – Sintry oraz przylądka Cabo da Roca.

Sintra | połączenie natury i architektury

sintraSintra to 30-tysięczna miejscowość na zachód od Lizbony, do której najłatwiej dojechać pociągiem. Z dworca Sete Rios to jedynie 35 minut jazdy. W tak krótkim czasie porzucimy zakurzoną Lizbonę i znajdziemy się w idealnej scenerii do ekranizacji „Kopciuszka” i „Księgi dżungli” jednocześnie. Byłem tu drugi raz, a i tak zaskoczyły mnie pewne miejsca. Choćby park Wolności (Parque da Liberdade), którego poprzednio nie zauważyłem, a znajduje się on po drodze z dworca do centrum. To mały ogród botaniczny pełen pomników i fontann porośniętych mchem, warto zajrzeć tu chociażby na chwilkę by odpocząć od tłumów, których dalej już nie unikniemy.

Pierwszym miejscem, do którego dociera większość turystów, w tym my, jest Pałac Narodowy. Nie można go z niczym innym pomylić dzięki dwóm charakterystycznym stożkowatym kominom. Choć sam Pałac ma pewnie ogromną wartość architektoniczną, to dla mnie największą wartością jest widok z jego zewnętrznego dziedzińca. Środka nie zwiedziliśmy, gdyż odwiedzenie każdego pałacu Sintry to rozrywka na dobrych parę dni, a byliśmy tu tylko pół dnia. Wracając do pięknego widoku, podczas obu pobytów zrobiłem nieświadomie zdjęcia z prawie tego samego miejsca. Ten widok odzwierciedla cały przekrój Sintry – na dole piękne kamieniczki, wyżej bujny las, a zwieńczeniem jest Zamek Maurów. To właśnie idealne połączenie natury i architektury jest w Sintrze najpiękniejsze. Poniżej wersja zima 2015 i lato 2017. Jak dla mnie zimowa mgiełka wygrywa.

sintra palacio nacional view sintra palacio nacional view

Tym razem chciałem zwiedzić jeden z pałaców i wybór padł na Quinta da Regaleira. Głównie za sprawą pięknej Studni Wtajemniczenia. Odstaliśmy pół godziny w kolejce, a samo zwiedzanie obszaru pałacowego zajęło nam ponad dwie godziny i naprawdę było warto. Zwiedzanie Pałacu z ogrodem to po trochu powrót do dzieciństwa, tak jakby ktoś stworzył tajemniczy ogród dla dorosłych. Bez mapy można przyjemnie pobłądzić po terenie, który choć wydaje się dość mały, mieści z nudniejszych atrakcji kaplicę i pałac, a z ciekawszych: kilka jaskiń, wieżę, grotę, ścieżkę środkiem sadzawki, kilka mostków, niedokończoną studnię i wspomnianą już ogromną Studnię Wtajemniczenia. To 27-metrowa tzw. odwrócona wieża, na której sam dół zejdziemy spiralnymi schodami, a z dna możemy wyjść na światło dzienne jeszcze inną drogą poprowadzoną tunelem.

Co zostało nam jeszcze do zobaczenia w Sintrze? Pałac Pena, Zamek Maurów, Pałac Monserrate i wiele innych, ale była już po piętnastej, my byliśmy przed obiadem, a zwiedzenie każdego z tych obiektów zajęłoby pewnie kolejne dwie godziny. Wyjechaliśmy jedynie pod Zamek Maurów, co w sumie było bez sensu, bo wszystko co najlepsze widać dopiero po wejściu do płatnej strefy, na którą nie mieliśmy czasu. Na szczęście spacer w dół zajął tylko paręnaście minut, w dodatku szliśmy ładną leśną ścieżką.

Jedyne czego nie polecam w Sintrze to restauracji naciągających turystów. W centrum jest ich kilka, oferują tanie obiady w zestawach np. zupa i burger z kawą za 10€. W menu za cholerę nie znajdziecie cen napojów, więc dopiero przy płaceniu okaże się, że małe piwo kosztowało 3€. Warto więc dopytać, albo znaleźć restaurację ze wszystkimi cenami w menu, bo takich jest naprawdę sporo. Czas jednak na kolejny przystanek. Z Sintry autobusem 403 pojechaliśmy do Cabo da Roca.

Cabo da Roca | skały i wiatr

Na przylądku Cabo da Roca, też byłem drugi raz i też nie wyobrażałem sobie, by nie pokazać go Martynie. Mała urocza latarnia morska, rdzawa roślinność, skały i ocean, a najbliższe domy jakiś kilometr dalej. Miejsce, w którym ładne zdjęcia robią się same. Cabo da Roca, najdalej na zachód wysunięty punkt lądu europejskiego to w dodatku przepiękne miejsce. Natura w prawie czystej postaci. Idealne miejsce do kontemplacji, jeżeli oczywiście uda się uciec tłumom. Nie chcę więc się rozpisywać. Zobaczcie zdjęcie.

cabo da roca

Na pobyt w Cabo da Roca wystarczy od 30 minut do godziny, idealnie by złapać następny autobus linii 403 i pojechać nim dalej do Cascais.

Cascais | tak powinien wyglądać nadmorski kurort

boca da infernoJadąc autobusem do Cascais dojedziemy na dworzec autobusowy zlokalizowany na parkingu centrum handlowego, niedaleko stacji kolejowej. Dzięki czemu można przynajmniej skorzystać z darmowej toalety. Tuż obok zaczyna się dzielnica centralna, pełna zamkniętych dla samochodów ulic, wypełnionych drogimi sklepami i restauracjami. Nie ma tu brzydkich szyldów czy budek z kebabami, wszystko jest tak jak powinno. Czyste, eleganckie i z gustem. Nawet główny plac miasta wyłożony jest fantazyjnym wzorem z kostki, doskonale pasującym do tego miasta. Ale nie to było naszym celem.

Chcieliśmy zdążyć na zachód słońca przy Boca do Inferno, co z portugalskiego znaczy Usta Piekieł. To wielka dziura w klifie, w której morskie fale rozbijają się malowniczo o skały. Wieczorem, gdy robi się już chłodniej i zrywa się wiatr morze jest najbardziej romantyczne. Właśnie dlatego na każdym nadmorskim wyjeździe wypijamy butelkę wina w takim momencie. Nie mogło być inaczej tym razem. Parę minut po zachodzie zostaliśmy już sami z naszymi myślami oraz dalszymi planami.

Wracając na dworzec mijaliśmy pięknie oświetloną małą zatoczkę przy tutejszym Kwartale Muzeów. Mieści się tu m.in. Muzeum Condes de Castro Guimaraes, Casa de Santa Maria oraz mała latarnia morska. W muzeach prezentowana jest sztuka, porcelana czy historia, ale nie byłem, więc nie mogę o nich nic więcej napisać. Po prostu miejsce to jest przepięknie oświetlone i będąc w Casciais wieczorem warto tu zajrzeć.

Cascais Z Cascais do Lizbony wróciliśmy pociągiem. To najłatwiejszy sposób transportu. Trasa jaką odbyliśmy tego dnia musi być dość popularna, bo jest nawet specjalny bilet 24 h obejmujący pociągi na liniach do Cascais i Sintry oraz cały transport publiczny firmy ScottURB obsługującej ten rejon, w tym linie do Cabo da Roca. Bilet ten zwie się z angielskiego Train & Bus i w tym roku kosztował 15€. Gdy będziemy w tych okolicach następnym razem wybierzemy się jeszcze do Estoril. To podobno bardzo piękny nadmorski kurort i kręcono tu film z Jamesem Bondem „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości”. Niestety teraz nie było na to czasu. Okolice Lizbony to zagłębie małych uroczych miasteczek oraz pięknej natury, stąd zwiedzanie okolicy zajmuje więcej czasu od samej stolicy.

Oceny

Postanowiłem nieco spłycić całość na koniec i dodać moje oceny odwiedzonych miejsc w skali od 1* do 6******.

  • Sintra 5*****
  • Quinta da Regaleira 5*****
  • Cabo da Roca 5*****
  • Cascais 3***
  • Boca da Inferno 4****

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *