Tag: ciepło

Arrow
Arrow
Izrael, część pierwsza radosna. Ejlat i Morze Martwe.
Slider
nice beach 0

Południe Francji na chwilę — Marsylia i Nicea

Lubię czasami wpaść do jakiegoś miasta na chwilę. Na sam wieczór, czy nawet tylko na noc. Może to dziwne, ale taka chwila w obcym miejscu pozwala w zupełnie inny sposób je poznać. To pierwsze wrażenie zostanie w pamięci na zawsze, nawet po tej krótkiej wizycie, a następnym razem będę mógł je zweryfikować. Tak kiedyś odwiedziłem Sztokholm, na jedną noc i to bez noclegu, a po paru...

tel awiw 2

Izrael, część trzecia chwalebna. Tel Awiw.

Na początku dwudziestego wieku Theodor Herzl, węgierski Żyd, napisał wizjonerską książkę o nowoczesnym państwie żydowskim, napisał ją po niemiecku. Nahum Sokołow, polski Żyd, przetłumaczył ją na hebrajski. Nazwał ją wówczas „Tel Awiw”. Parę lat później właśnie tę nazwę wybrano dla nowo tworzonego miasta na terenie przyszłego państwa żydowskiego. Tel Awiw to nie Jerozolima Zaledwie godzinę drogi od Jerozolimy znaleźliśmy się w zupełnie...

jerozolima złota kopuła 3

Izrael, część druga bolesna. Masada i Jerozolima.

Po stricte wakacyjnej części pobytu, z kąpielami w Morzu Czerwonym i Martwym, przyszła pora na bardziej historyczne miejsca. Prosto z Neve Zohar pojechaliśmy autobusem Eggedu do Masady. Dojazd tam jest bardzo łatwy, gdyż zatrzymuje się tam każdy autobus z Ejlatu do Jerozolimy. Odosobniona forteca na szczycie góry jest dla Żydów takim symbolem jak obrona Częstochowy, czy bitwa pod Grunwaldem dla nas. Oficjalna historia głosi, że...

eilat ejlat 13

Izrael, część pierwsza radosna. Ejlat i Morze Martwe.

Żeby nie pisać takich długich relacji, których nikt nie czyta, podzieliłem opis Izraela na części. Na początek nasze pierwsze trzy dni w Ejlacie i nad Morzem Martwym, potem przyjdzie czas na Jerozolimę i Tel Awiw. Od czego wszystko się zaczęło? Chyba krakowski smog jest na tyle dokuczliwy, że bez urlopu w środku sezonu smogowego ciężko jest wytrzymać. Także w listopadzie z Martyną zdecydowaliśmy się na tydzień...

0

Lisbon Story 2, czyli Lizbona, Madera i trochę Brukseli

Środek sierpnia, Klucze. Siedzimy sobie wygodnie. Sławek pisze czy nie chcemy lecieć do Lizbony za jakieś grosze. Przelot miał być z Brukseli. Chwilka zastanowienia i Martyna odpada, a ja się zgadzam. To w końcu miało być dopiero na luty. 23 lutego wstałem, zjadłem śniadanie, zrobiłem kanapki, dopiłem kawę. Po drodze kupiłem parę drobiazgów higienicznych w małych opakowaniach. Wsiadłem w autobus 292 na lotnisko, kupiłem bilet w aplikacji...