Tag: Piotr

Arrow
Arrow
Izrael, część pierwsza radosna. Ejlat i Morze Martwe.
Slider
4

Sztokholm, perełka Skandynawii

Sztokholm, stolica Szwecji i pewnie też całej Skandynawii, miasto będące też trochę wielką wsią. Odwiedziłem go drugi raz, drugi raz w listopadzie, drugi raz gdy noc była dłuższa od dnia. Mimo to urzekło mnie w Sztokholmie bardzo wiele i na więcej liczę w przyszłości. Może też dlatego, że tym razem nie byłem już sam, ale z Martyną. Lot do Sztokholmu to zawsze najmniejszy problem. Bilety...

0

Wenecja – śmierdzi czy nie?

Jednym z miast, które odwiedziliśmy po tym, gdy odwołano nam loty do Argentyny była Wenecja. Choć byłem we Włoszech z dziesięć razy, to w Wenecji nigdy. Słyszałem za to dużo złego o tym mieście – przede wszystkim, że Wenecja śmierdzi, że jest kiczowata i że są tam tłumy turystów. Przyjechaliśmy w lutym. O tym, że nie będzie tłumu turystów przekonałem się na parę...

1

Słowenia, czyli taka słowiańska Austria

Słowenia to taki mały kraj, który zawsze był mi nie po drodze. Choć inni byli tam wiele razy i prawie, że zaczęli podróże po Europie od tego kraju – ukłon ku Naparzam w Świat – to ja odwiedzam ten kraj jako swój numer 38. I nie omieszkam potwierdzić, że kraj ten jest nudny. Choć ma swoje perełki. Zacznę jednak od początku. Do Słowenii...

0

Kluż-Napoka, Nicea i jakieś inne miasta

Pojechałem w swoją najdłuższą samotną podróż, chociaż było to raptem sześć dni. Wyjazdy samemu wcale nie są takie fajne. Koszty rosną przy rezerwacji hotelu i nie ma też do kogo zagadać. Ale jak się chce zwiedzić dwa nowe kraje za jednym zamachem, planując przy tym dwa noclegi na lotniskach, to czasem nie ma innej możliwości. Pojechałem więc do Rumunii przez Budapeszt,...

0

Le Sardynia

Przynajmniej raz w roku trzeba sobie popływać, ponurkować i poleżeć na plaży. Po Albanii, tym razem wybraliśmy Sardynię. I było warto. Po drodze jeszcze zahaczyliśmy o Gandawę. Będzie trochę o pięknych plażach, miłych ludziach, ale jak zawsze u mnie trochę dziwactw i negatywów. Sardynię zaplanowaliśmy w ramach odpoczynku od latania. Miało być mało lotów, mało lotnisk, a dużo siedzenia na pupie. Różnica w cenie była jednak tak znaczna, że nie...

0

Litwo, Ojczyzno moja… Czy Litwini nie lubią Polaków?

Miała być Białoruś, ale przez wygórowane formalności wizowe odpuściliśmy i pojechaliśmy do Wilna. Szukanie czegoś na szybko to zawsze okazja do podróżowania po ziemi, bo na tanie loty z krótkim wyprzedzeniem nie ma co liczyć (poza wyjątkami jak tutaj). Była promocja na nowe połączenia Lux Express i w prawie ekspresowym tempie dwudziestu dwóch godzin mogliśmy się znaleźć w stolicy Litwy. Wzięliśmy. Przyszedł więc dzień podróży...

4

Warszawa, dwie kawy i dwie wuzetki… AD 2015

Luksusowo pojechaliśmy autobusem do Warszawy. Wyszło nam 20 zł za dwie osoby w obie strony, więc można by częściej gdyby coś. W autobusie do dyspozycji mamy kawę, herbatę, ekran i masę filmów do obejrzenia. Czas przejazdu ok. półtorej długości filmu czyli nieco ponad cztery godziny. Co było przyczyno-skutkiem wyjazdu? Milena. Koleżanka Martyny obecnie mieszkająca pod Warszawą. Warszawa nigdy mnie nie urzekła i tak było...

1

Długi weekend majowy w Polsce: Jelenia Góra rządzi

Jelenią Górę niektórzy mogą znać z „Misia” Stanisława Barei, gdyż tu miał po kamieniach stąpać „ktoś ważny”. Potem się okazało, że to jednak miała być Jasna Góra, czyli było to trochę dalej od Lądka-Zdroju. Kończę z tą dygresją, bo nie każdy ten film zna na pamięć, a wielu go nawet po dwukrotnym obejrzeniu nie rozumie. Weekend majowy co roku będziemy spędzać w Polsce, chyba,...

0

Lisbon Story 2, czyli Lizbona, Madera i trochę Brukseli

Środek sierpnia, Klucze. Siedzimy sobie wygodnie. Sławek pisze czy nie chcemy lecieć do Lizbony za jakieś grosze. Przelot miał być z Brukseli. Chwilka zastanowienia i Martyna odpada, a ja się zgadzam. To w końcu miało być dopiero na luty. 23 lutego wstałem, zjadłem śniadanie, zrobiłem kanapki, dopiłem kawę. Po drodze kupiłem parę drobiazgów higienicznych w małych opakowaniach. Wsiadłem w autobus 292 na lotnisko, kupiłem bilet w aplikacji...

0

Jeśli dziś sobota – jesteśmy w Anglii

Dokładnie dwa lata po ostatniej wizycie, znów trafiam do Londynu. Zima w Anglii to nie najpiękniejsza pora. Jest zimno, ale nie ma śniegu. w dodatku wielu tubylców nie dostrzega tego pierwszego i ubiera się wiosennie. Krótkie koszulki, gołe nogi i te sprawy. Dla nas styczeń to jednak styczeń. I do wiosny wciąż  jeszcze daleko. Przylecieliśmy w sobotę rano. Miał to być zwykły weekendowy wyjazd… i taki właśnie...